14 listopada 2018

Krucyfiks - Chris Carter


Kupiona przez przypadek. Wyciągnięta z kosza z promocjami. Zupełnie nic nie mówiące nazwisko, atrakcyjna cena i wiele obiecujący opis na czwartej stronie okładki. Wzięłam w ciemno, choć w kryminałach wyznaję tylko te skandynawskie. A potem połknęłam w dwa dni i zdecydowanie mam ochotę na więcej. Ogólnie rzecz biorąc, całkiem miła niespodzianka.


Nie będę się za bardzo rozpisywać o fabule, bo przy okazji kryminałów/thrillerów można się za bardzo rozpędzić, zdradzić za wiele i zepsuć innym zabawę. A więc w telegraficznym skrócie: policyjny duet Robert Hunter i Carlos Garcia ścigają seryjnego mordercę, który zanim zabije swoje ofiary, przez wiele godzin poddaje je niewyobrażalnym torturom. Czemu to robi, jak wybiera swoje ofiary i gdzie leży klucz do rozwikłania zagadki? To wszystko w książce, a jak komuś mało szczegółów, to w opisie na stronie wydawcy znajdzie ich zdecydowanie więcej. Ja poprzestanę na tym.

2 listopada 2018

Odziedziczone zło - Yrsa Sigurdardóttir


Nowy książka Yrsy Sigurdardóttir jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Dużym, bo gdyby ktoś podał mi ją bez okładki i nie miałabym wiedzy, kto jest jej autorem, to w życiu nie powiedziałabym, że jest to pisarz doświadczony, z wyrobionym, charakterystycznym własnym stylem i kupą innych powieści na koncie. Raczej obstawiałabym świeżaka, który zalicza przyzwoity debiut, ale czeka go jeszcze sporo pracy, by móc powiedzieć o nim – dobry. Ale na litość boską! – to Yrsa, pisarka, którą lubię, cenię i która zawsze dostarczała mi sporo wrażeń. A tu co? A tu klops – niby da się go zjeść, ale jadało się lepsze. Trochę niedoprawiony, trochę bez smaku. Ani specjalnie zły, ani też wyjątkowo dobry. Ot, taki sobie nijaki. I taka jest właśnie ta książka.


Detektyw Huldar dostaje swoje pierwsze samodzielne śledztwo. Ofiarą jest kobieta, świadkiem popełnionego przestępstwa – jej małoletnia córka. Bestialskie morderstwo, niezrozumiały ciąg liczb znaleziony na miejscu zbrodni, dziewczynka, która nie chce niczego powiedzieć – to wszystko tylko komplikuje już i tak niełatwą sytuację. Z pomocą przychodzi Freyia, psycholog dziecięca ze schroniska dla nieletnich, która próbuje wydobyć z małej zeznania.  Tymczasem morderca atakuje ponownie…

21 października 2018

Naddniestrze. Terror tożsamości - Piotr Oleksy


Naddniestrze ma własne władze – prezydenta, rząd, parlament – a także armię, walutę, milicję, służbę celną, pocztę, telewizję, system szkolnictwa. Ma wszystko to, co każde inne państwo, z wyjątkiem uznania międzynarodowego.

„Parapaństwo”, „quasi-państwo”, „państwo de facto” – tak zatem można mówić o Naddniestrzu, którego istnienia nie uznaje żadne państwo, nawet wspierająca je Rosja. Mówi się też o nim „czarna dziura Europy” albo „skansen ZSRR”. Można się też dziwić, że w dzisiejszych czasach, niedaleko granicy z Unią Europejską istnieje separatystyczna republika, na terenie której nie obowiązuje prawo międzynarodowe. Można –  a tymczasem Naddniestrze istnieje już ponad ćwierć wieku i nic nie zapowiada, by coś się w tym temacie zmieniło. 

13 października 2018

Lud. Z grenlandzkiej wyspy - Ilona Wiśniewska


Po Spitsbergenie (Białe) i Norwegii (Hen) przyszła pora na Grenlandię. A dokładnie na Uummannaq,  niewielką wyspę o powierzchni dwunastu kilometrów kwadratowych, na której Ilona Wiśniewska spędziła trzy miesiące, pracując jako wolontariuszka w domu dziecka, przy okazji obserwując życie lokalnej społeczności.


Autorka ma swój charakterystyczny styl, do którego zdążyła już przyzwyczaić czytelnika. Po pierwsze – egotyczna lokalizacja. Surowy klimat, wszechotaczający chłód, lód i śnieg - miejsca, do których raczej nikt nie trafia przez przypadek – to kierunek, który sobie obiera. Po drugie – postaci. Bohaterowie książek Wiśniewskiej to ludzie twardzi, zahartowani przez naturę, żyjący zgodnie z jej rytmem. Ludzie o silnych charakterach, gorących sercach i niebanalnych życiorysach. Po trzecie – warsztat. Autorce nigdzie się nie spieszy, uważnie słucha i obserwuje, skupia się na swoich bohaterach i poświęca im dużo uwagi. To z kolei przekłada się na sposób narracji – Ilona Wiśniewska snuje swoje historie niespiesznie, nastrojowo, dbając o dobór słów. Pod tym kątem Lud. Z grenlandzkiej wyspy nie jest zaskoczeniem. Zaskoczeniem może być większa niż do tej pory obecność autorki w tekście – osobiste refleksje, wspomnienia, prywatne szczegóły. Nie ma tego dużo, jednak w przypadku reportaży Wiśniewskiej od razu rzuca się to w oczy. Te osobiste wstawki nie dominują całości, nie budzą nawet jakiegoś oporu, a mam takie wrażenie, że dzięki temu robi się tak bardziej intymnie, że nawiązuje się bliższą więź z autorką, że można się wczuć w jej sytuację, emocje, identyfikować się z nią lub nie. Co jest całkiem ciekawym doświadczeniem.

26 września 2018

Buszujący w Barszczu. Kontrkultura w Rosji sto lat po rewolucji - Konstanty Usenko


Ta książka poświęcona jest buszującym w Barszczu outsiderom, którzy mimo rozległych poparzeń brną dalej przez toksyczną dżunglę – tę na zewnątrz i tę, która rośnie w nich samych.


Można byłoby powiedzieć, że to książka o rosyjskiej scenie undergroundowej, ale byłoby to spore uproszczenie. W Buszującym w barszczu muzyka przenika się z kulturą, historią, polityką, tworząc bardzo ciekawą mieszankę i jeszcze ciekawszy portret współczesnej Rosji. W tekstach zespołów, które przywołuje w książce Konstanty Usenko, wyraźnie widać, że te wszystkie elementy są ze sobą mocno powiązane. Muzyczny świat nie jest obojętny na otaczającą go rzeczywistość, żywo reaguje na zachodzące zmiany, wydarzenia, politykę. Teksty piosenek są wentylem, przez które uchodzą emocje – gniew, złość, bunt, rozczarowanie. Wystarczy wsłuchać się z uwagą, by wiedzieć, co kogo boli, co komu przeszkadza i na co nie ma przyzwolenia. Co zatem jest najbardziej palącym problemem w Barszczu i co pragną najgłośniej wykrzyczeć muzyczni outsiderzy?

9 września 2018

Oczami radzieckiej zabawki. Antologia radzieckiego i rosyjskiego undergroundu - Konstanty Usenko


Najpierw miał być Buszujący w barszczu, bo napaliłam się na tę książkę, odkąd zobaczyłam jej zapowiedź. A potem pomyślałam, że może warto zachować chronologię i zacząć od pierwszej książki Konstantego Usenki? Tak też zrobiłam, a po lekturze Oczami radzieckiej zabawki mój apetyt na kolejną wzmógł się jeszcze bardziej.


Wydana w 2012 roku książka Oczami radzieckiej zabawki. Antologia radzieckiego i rosyjskiego undergroundu to coś jak encyklopedia – pełna niesamowitej i fascynującej wiedzy, ale podana zdecydowanie bardziej przystępnie i interesująco niż typowo naukowa publikacja. Na tyle przystępnie i interesująco, że nawet muzyczny laik, który nie ma najmniejszego pojęcia o scenie muzycznej naszych wschodnich sąsiadów (albo ma niewielkie), będzie tę książkę czytał z dużą przyjemnością.

21 sierpnia 2018

Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci - Jacek Hołub


Pięć kobiet i pięć historii – przejmujących, bo wydaje mi się, że nikogo nie pozostawią obojętnym. Choć – mniemam – w każdym poruszą inną strunę. We mnie na przemian wywoływały różne emocje – współczucie, gniew, sprzeciw, ale też niezrozumienie. Bo czasem trudno zrozumieć kogoś, jeśli nie jest się w jego skórze, jeśli życie doświadcza nas inaczej, mniej, łagodniej. Bohaterki tej książki doświadczyły wiele, autor – Jacek Hołub – oddaje im głos. Na co dzień niesłyszalne i spychane na margines matki niepełnosprawnych dzieci, tu, w szczerych słowach, mówią o swoim życiu z chorym i w pełni zależnym od nich dzieckiem.


O czym opowiadają? O codzienności – zmęczeniu, braku sił i z pozoru prostych czynnościach, które przy niepełnosprawnych dziecku okazują się nie lada wyzwaniem. O walce, którą toczą każdego dnia z instytucjami, urzędnikami, lekarzami o lepsze życie dla swoich pociech. Związkach, które przechodzą ogromną próbę i mężczyznach, którzy nie zdają egzaminu. O lęku, który towarzyszy im codziennie, wyrzeczeniach i radościach, bo i te zdarzają się w ich życiu.