6 lipca 2018

Mikrotyki - Paweł Sołtys


Chciałabym peany wyśpiewać na cześć tej książki – ale mi nie wychodzi. Chciałabym najlepiej jak potrafię opisać, jak bardzo mnie zachwyciła – ale słów brak. Chciałabym choć w minimalnym stopniu napisać ten tekst tak pięknie, jak napisał Mikrotyki Paweł Sołtys – ale jest to absolutnie nierealne. A zatem powiem tylko skromnie, że urzekła mnie ta książka, językowo rozwaliła na kolana. Cudnie, cudnie jest napisana!


Paweł Sołtys vel Pablopavo to dobry tekściarz i jak się okazuje, równie dobry pisarz. Czuje pióro i włada nim z lekkością, której mogę mu tylko pozazdrościć. Mikrotyki urzekają stylem, metaforami, porównaniami, szykiem przestawnym, który tak tępi w moich tekstach mąż. Ten zbiór opowiadań pełny jest językowych perełek, sformułowań, które onieśmielają swoją finezją. Te teksty mają swój specyficzny rytm, melodię, ich się nie czyta – przez nie się płynie! Smakuje ich kunszt. I nie czuć w tym żadnego wysiłku, żadnej przesady, żadnego popisywania się wirtuozerią – te frazy wychodzące spod pióra Pawła Sołtysa wydają się być tak zwyczajnie naturalne, takie „po prostu”. Mogłabym tak bez końca, ale język mój nie nazbyt jest giętki, by powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa. Absolutny podziw i szacunek.

2 lipca 2018

Ostatnia sprawa Fredriki Bergman - Kristina Ohlsson


Oto lektura skrojona na miarę moich potrzeb. Skutecznie odrywała mnie od rzeczywistości, zasysała i odcinała od wszelkich bodźców zewnętrznych. Pochłaniała mnie tak, że czytałam w każdej wolnej chwili i żal mi było ją odłożyć. Ten stan, kiedy umierasz z ciekawości co dalej, ale nie możesz doczytać książki, bo: zaczynasz pracę, musisz iść spać, masz inne pilne obowiązki do zrobienia… Miałam ochotę rzucić wszystko i nic tylko czytać. Właśnie takie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania tej książki.


Mężczyzna zabity w fotelu, postrzelony w pierś we własnym domu, z obrączką córki na palcu. Młody mężczyzna rozpaczliwie i bezskutecznie poszukujący swojego brata. Rodzina, której świat dramatycznie i bez ich zgody, skurczył się do kilkunastu metrów kwadratowych. Anonimowe listy i kolejne ofiary. Co łączy te sprawy? Odpowiedzi na to pytanie szukają Alex Recht i Fredrika Bergman, a finał zaskoczy ich bardziej niż się spodziewali.

23 czerwca 2018

Mayday - Grzegorz Brudnik


Na początku ustalmy pewne fakty: nie lubię sensacji i w ogóle nie interesują mnie katastrofy lotnicze. Mam jednak swoje powody, by o tej książce napisać. I będzie to nieco inny tekst niż dotychczas.


Nie lubię sensacji za rozmach. Jak się coś dzieje, to koniecznie na bogato: strzelanki, pościgi, katastrofy, trup ściele się gęsto i nie ma czasu na oddech. Zbyt dynamicznie, zbyt spektakularnie i zbyt daleko od rzeczywistości. A ja zbyt twardo stąpający po ziemi człek jestem, dlatego ukochałam sobie literaturę faktu i słabo odnajduję się w zbyt rozbuchanej fikcji. A Mayday Grzegorza Brudnika to właśnie sensacja i zawiera wszystkie składniki wymienione powyżej. Zasadniczo od razu powinnam być „na nie”, właściwe to ta książka nawet nie powinna znaleźć się w kręgu moich zainteresowań, ale tym razem sytuacja jest nieco inna.

19 czerwca 2018

Komeda. Osobiste życie jazzu - Magdalena Grzebałkowska


Spokojny, cichy, małomówny. Niemal niewidoczny. I ona – głośna, przebojowa, zazdrosna. Po alkoholu – agresywna. Krzysztof Komeda i Zofia Lach – jego żona. Z tego duetu to tym razem on, na kartach książki Magdaleny Grzebałkowskiej, gra pierwszoplanową rolę.  


Zostawił po sobie niewiele. Trochę wywiadów, garść lakonicznej korespondencji. Żadnych wspomnień i pamiętników. Przekopane przez Grzebałkowską archiwa też świeciły pustkami. Autorka wykonała gigantyczną robotę, by wyciągnąć jego postać niemal z niebytu. I ja to bardzo doceniam. Doceniam jej upór, wytrwałość, motywację do pracy. Doceniam, że zrobiła naprawdę wiele, by zbliżyć się choć trochę bardziej do postaci Krzysztofa Trzcińskiego, bardziej znanego pod pseudonimem Komeda. Dotarła do jego krewnych, przyjaciół, znajomych. Czerpała wiedzę z pism branżowych. Ze zbieranych z trudem informacji powoli zaczynała się wyłaniać jego postać.

27 maja 2018

Trupia farma. Nowe śledztwa - Bill Bass, Jon Jefferson


Najsłynniejsze sprawy legendarnego „detektywa kości”, nietypowe śledztwa i kolejne zagadki do rozwiązania – Trupia farma. Nowe śledztwa, to kontynuacja opowieści Billa Bassa, antropologa sądowego i założyciela dość oryginalnego ośrodka naukowego, w którym prowadzone są badania nad ludzkimi zwłokami. Znów opowiedziane niezwykle barwnie, ze wszystkimi szczegółami (nawet tymi makabrycznymi) i w charakterystycznym dla narratora stylu – czyli ze szczyptą poczucia humoru, dzięki któremu wszystkie zebrane w tej książce historie stają się nieco bardziej lekkostrawne.


W poprzedniej książce Bill Bass tłumaczył czytelnikowi, czym jest „Trupia farma”, dlaczego powstała,  jakim celom służy i jak wyglądała nauka nad rozkładem ludzkiego ciała przed jej założeniem oraz już po. Sięgał zatem po historie sprzed lat, które czytelnika stopniowo wprowadzały w temat i objaśniały po kolei powyższe kwestie. Tym razem na tapetę idą bardziej współczesne „trudne przypadki” – wybrane celowo i według określonego klucza; przywołane w tej części sprawy ilustrują postęp, jaki się dokonał w dziedzinie techniki i narzędzi antropologii sądowej.

15 maja 2018

Trupia farma - Bill Bass, Jon Jefferson


Ciało się rozkłada; kości pozostają. Ciało zapomina i wybacza dawne urazy; kość może się zagoić, ale zawsze pamięta: upadek z dzieciństwa, bijatykę w barze, uderzenie rękojeścią pistoletu w skroń, ostrze wbite między żebra. Kości zatrzymują takie chwile, utrwalają je i pokazują każdemu, kto ma dość wiedzy i doświadczenia, by dojrzeć to bogactwo danych, by usłyszeć cichy szept zmarłych.


Ten cichy szept zmarłych doskonale słyszy Bill Bass – antropolog sądowy i założyciel tzw. „Trupiej Farmy”, czyli Antropologicznego Ośrodka Badawczego Uniwersytetu Tennessee, w którym prowadzone są badania rozkładu zwłok. Brzmi makabrycznie, ale cel szczytny – dzięki tym badaniom udało się rozwiązać wiele kryminalnych zagadek, ustalić tożsamość bezimiennych dotąd ofiar i namierzyć sprawców przeróżnych zbrodni (choć czasem tym „namierzonym” udawało się uniknąć kary). Bill Bass z kości czyta jak z nut, choć i jemu, mimo wieloletniego doświadczenia i ogromu zgromadzonej wiedzy, trafiają się nuty fałszywe.

9 maja 2018

Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet - Karolina Bednarz

To jest książka o problemach - tych, z którymi japońskie kobiety zmagały się kiedyś i tych, z którymi zmagają się dziś.  Lub nawet „do dziś”, bo mimo upływu czasu, są kwestie, w których niewiele się zmienia.


Mają być posłuszne, grzeczne, urocze i uległe. Pięknie wyglądać i pięknie się poruszać. I nie wymagać zbyt wiele. Najlepiej gdyby były kawaii – czyli perfekcyjnym połączeniem dziecięcości, delikatności i piękna. Ich pozycja w społeczeństwie jest znacznie niższa niż mężczyzn; dyskryminowane zawodowo, przepracowane, obarczone wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu, molestowane seksualnie i traktowane jak towar. Spychane na margines, uwikłane w konwenanse i ograniczenia, z których nie tak łatwo jest się im wyzwolić. Borykają się z depresją, uzależnieniem od alkoholu, ratunku upatrują w samobójstwie. Niezamężne i bezdzietne nazywane są „przegranymi psami”. Tak, zdecydowanie japońskie kobiety nie mają w życiu łatwo.

Kwiaty. Wyrwane z korzeniami, zamykane w pudełkach, wystawione na pokaz tylko po to, żeby wylądować chwilę później w koszu. Zapomniane błyskotki, chwilowe miłostki.