31 grudnia 2016

Podsumowanie 2016

To był dla mnie słaby czytelniczo rok. Trochę się działo w międzyczasie i czasem książka zwyczajnie przegrywała z życiem. Bywa. Przeglądając listę przeczytanych w tym roku lektur postanowiłam nie rozmieniać się na drobne. Wybrałam te, które naprawdę zrobiły na mnie wrażenie i na długo zapadły w pamięć. I tylko te, które ukazały się w 2016 roku.

A zatem: krótko, zwięźle i na temat (kto pragnie więcej wystarczy klik). 

Małe życie Hanya Yanagiharato bezapelacyjnie numer jeden 2016 roku. Pozamiatała mną ta książka, przeczołgała i zostawiła totalnie rozbitą. Czytanie jej było czystym masochizmem – bolało, a jednak nie dało się tej książki odłożyć.

Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka  Cezary Łazarewiczświetnie napisany reportaż, który w sposób logiczny przedstawia historię jednej z najgłośniejszych zbrodni czasów PRL. Poruszające.

Bestia. Studium zła Magda Omilanowiczto nie jest przyjemna lektura, ale ma niesamowitą siłę oddziaływania. Jeszcze do tej pory na jej wspomnienie mam ciarki na plecach, a chodzenie po zmroku uruchamia moją wyobraźnię. Mocna, porażająca, dobra lektura.

Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy Aneta Prymaka-Oniszkta książka pełna jest dat, nazwisk, informacji, a jednak czyta się ją świetnie. Tak powinno się pisać o historii i za to ma moje wyróżnienie.

Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi w Wołynia. Witold Szabłowskita książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie nie tylko tematem, ale też stylem. Szabłowski pisze świetnie! Żałuję tylko, że na moim blogu przeszła ta książka bez echa. Czytałam ją w takim momencie, że po skończeniu nie mogłam od razu zasiąść do tekstu. A dwa tygodnie później wyszłyby mi tylko same banały. Uwierzcie mi jednak na słowo, że naprawdę warto.

I to by było na tyle.
A co Wy dorzucilibyście do tej listy? Jakie są Wasze tegoroczne typy?

30 grudnia 2016

Odwet - Kristina Ohlsson

Debiutem Niechciane Kristina Ohlsson wysoko zawiesiła poprzeczkę i od razu – zarówno stylem, tematem, jak i kreacją bohaterów – trafiła w mój gust. Odwet, kontynuacja cyklu o Fredrice Bergman, choć fabularnie mniej mnie kręci, wciąż trzyma poziom. Póki co Kristina Ohlsson pozytywnie mnie zaskakuje i jak najbardziej daje radę.


Odwet rozpoczyna rozdział Na początku, który z solidnym kopnięciem wprowadza nas w temat. Jeszcze nie znamy szczegółów, jeszcze nie wiemy, gdzie nas to zaprowadzi, ale już czujemy, że będzie interesująco. Potem od razu przenosimy się do roku 2008, w którym naprzemiennie raz akcja rozgrywać się będzie w Sztokholmie, raz w egzotycznym Bangkoku. Punktem wyjścia jest tu śmierć pastora Jakoba Ahlbina i jego żony. Zarówno pozostawiony przez pastora list, jak i informacja o przedawkowaniu narkotyków przez jedną z córek, wskazuje, że może to być samobójstwo. Jednak zespołowi Alexa Rytha coś tutaj śmierdzi, tym bardziej, że znika bez śladu również druga córka pastora, której zeznania w tej sytuacji wiele by mogły wyjaśnić.

21 grudnia 2016

Niechciane - Kristina Ohlsson

Niechciane Kristiny Ohlsson to pierwsza część z serii o Fredrice Bergman, która ukazała się w Polsce sześć lat temu. Nie jest to zatem żadna nowość, ale szkoda byłoby ją przegapić. W zalewie skandynawskich kryminałów i kolejnych autorów okrzykniętych następcami Mankella, Nessera, czy Larssona, powoli wszystko zaczyna się zlewać w jednolitą masę,  z której coraz trudniej wyłowić coś naprawdę interesującego. Na tym tle debiutancka książka Ohlsson wypada naprawdę dobrze i powiem szczerze – dawno już nie czytałam tak wciągającego kryminału.


Ohlsson już na starcie bierze się za konkretny temat – na warsztat idzie przemoc wobec dzieci. Punktem wyjścia jest zniknięcie kilkuletniej dziewczynki, która podróżuje pociągiem relacji Gotebörg-Sztokholm ze swoją matką. Spuszczona na chwilę z oka – przepada bez śladu. Sprawa trafia do trzyosobowej ekipy składającej się z legendarnego detektywa Alexa Rechta, śledczego Pedera Rydha i cywilnego pracownika policji Fredriki Bergman. Od początku śledztwo traktowane jest rutynowo i idzie utartym szlakiem, jednak szybko nabiera rumieńców i przybiera nieoczekiwany obrót. Kto porwał dziecko i dlaczego? I gdzie szukać śladów do rozwiązania zagadki? Czego nie chce wyznać przerażona matka?

17 grudnia 2016

Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie - Erika Fatland

Mimo wspólnego przyrostka w nazwie, owych pięć Stanów jest wręcz skrajnie do siebie niepodobnych. Osiemdziesiąt procent powierzchni Turkmenistanu zajmuje pustynia, podczas gdy dziewięćdziesiąt procent Tadżykistanu to góry. Kazachstan tak się wzbogacił na wydobywaniu ropy, gazu i minerałów, że ostatnio stara się o prawo organizowania olimpiady zimowej. Turkmenistan także się kapie w ropie i gazie, natomiast Tadżykistan jest biedny jak mysz kościelna.[…]Rządy w Turkmenistanie i Uzbekistanie są tak autorytarne i skorumpowane, że można je porównywać z dyktaturą w Korei Północnej[…]. Za to w Kirgistanie naród już dwukrotnie obalił urzędującego prezydenta.


Niby różne, ale jednak bardzo do siebie podobne. Siedemdziesiąt lat, podczas których te pięć państw wchodziło w skład Związku Radzieckiego, zrobiło swoje. Władze radzieckie ludom Azji Środkowej narzuciły swoje zasady i przeprowadziły drastyczne reformy, radykalnym zmianom poddano niemal wszystkie dziedziny życia społecznego – jednostki zmuszono by poddały się ogółowi, gospodarkę zorganizowano według ambitnych planów pięcioletnich, przymusowo przesiedlano całe grupy etniczne, zmieniano tradycje, alfabet, nawet pozycję kobiet w społeczeństwie. Autorka tego reportażu, Erika Fatland, norweska pisarka, publicystka i antropolożka społeczna, postanowiła sprawdzić, jakie ślady lata radzieckich rządów zostawiły w tych krajach? Jak odbiły się one na ludziach i przyrodzie? Które tradycje przetrwały czasy Związku Radzieckiego? Ale przede wszystkim – jak poradziły sobie te kraje po upadku ZSRR i jak radzą sobie do teraz? W tym celu udała się w kilkumiesięczna podróż, podczas której po kolei odwiedziła Turkmenistan, Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan i Uzbekistan, a swoje spostrzeżenia na temat tych wszystkich krajów zebrała w tej książce.

4 grudnia 2016

Szarlotka Lenina. I inne sekrety kuchni radzieckiej - Anya von Bremzen

Szarlotki Lenina. I innych sekretów kuchni radzieckiej Anyi von Bremzen nie przeczytałabym, gdyby nie post Diany z Bardziej lubię książki niż ludzi. Przekonywała ona, że to świetna lektura dla miłośników jedzenia, Rosji i historii. I miała rację.


Szarlotka Lenina to lektura ciekawa z kilku powodów. Po pierwsze Anya von Bremzen wpuszcza nas do swego świata i odtwarza historię rodzinną, sięgającą trzech pokoleń. Po kolei poznajemy losy jej rodziny - począwszy od dziadków, poprzez dzieciństwo matki, miłosne perypetie jej rodziców, aż po jej własne dzieciństwo i ucieczkę wraz z matką do Stanów Zjednoczonych. To wszystko natomiast osadzone jest w rzeczywistości historycznej – opowiadając losy swojej rodziny, autorka jednocześnie odtwarza historię Rosji na przestrzeni siedmiu dekad. Krok po kroku poznajemy historię tego kraju od czasów carskich, przez naznaczone głodem i rekwizycją zboża czasy dzieduszki Lenina, krwawe rządy Stalina, polityczną odwilż kukuruźnika Chruszczowa, antyalkoholową politykę Gorbaczowa, aż po upadek ZSRR. Nie zabrakło też miejsca na współczesną, putinowską Rosję.

24 listopada 2016

Gruzja. W pół drogi do nieba - Zofia Piłasiewicz

Ostatnio się tak irytowałam przy lekturze Co wy, ***, wiecie o Rosji?! Jacka Mateckiego, ale Pani Zofia Piłasiewicz śmiało może z nim stawać w szranki. Gruzja. W pół drogi do nieba to nieciekawa i na dodatek bardzo słabo napisana książka.


Dałam się zwieść – Gruzji w tytule i informacji na okładce, że to literatura faktu. A wystarczyłoby najpierw przeczytać opis książki na tylnej okładce, by zorientować się, z jak wybitną literaturą przyjdzie mi obcować. No trudno, stało się. Mimo nerwów i straty czasu, przeczytałam tę książkę do końca, by napisać, dlaczego nie warto jej czytać. Zasadniczo powody są trzy.

19 listopada 2016

Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast - Filip Springer

Trzydzieści jeden miast rozrzuconych po całej Polsce. Łączy je jedno – wszystkie kiedyś były stolicami województw i wszystkie utraciły ten status w 1999 roku. Filip Springer sprawdził, jak się dziś w nich żyje: poznał ich historie, snuł się ich ulicami, zajrzał w ten lub tamten kąt, nie omijając też miejsc, w które strach zajrzeć. Zapytał mieszkańców, co ich boli, a co cieszy, jak radzą sobie z rzeczywistością i czy widzą dla siebie perspektywy, czy może bardziej  dostrzegają ich brak.


Efekt tych podróży, to między innymi ta książka (bo projekt Miasto Archipelag żył także w internecie), a w niej kilkanaście różnych historii, kilkanaście różnych perspektyw, które choć splecione ze sobą luźną refleksją, wydają się być uniwersalne dla wszystkich tych miast. Bo nie ważne, czy autor pisze o Wałbrzychu, Lesznie, czy Krośnie – bolączki, troski i nadzieje mieszkańców tych miast wszędzie wyglądają mniej więcej podobnie.

6 listopada 2016

Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy - Aneta Prymaka-Oniszk

Bieżeństwo to historia stopniowej utraty. Zaczyna się zaraz po wybuchu wojny – utratą męża, którego zabrali na front. Potem armia rekwiruje zwierzęta. W końcu nadchodzi wyjazd. Traci się dom, ziemię, cały świat. Korzenie i tożsamość. Odwieczne rytuały, sposób życia niezmienny od stuleci.


Jest rok 1915, trwa I wojna światowa. Pod naporem wojsk niemieckich i austriackich armia rosyjska zarządza ewakuację i wycofuje się z ziem Królestwa Polskiego oraz zachodnich krańców Imperium. Ze strachu przed „germańcem” mieszkańcy ziem, do których zbliża się front, dobrowolnie lub pod przymusem, pakują dorobek swojego życia i uciekają na wschód. Według danych statystycznych, na które w swojej książce powołuje się autorka, liczba bieżeńców osiągnęła trzy i pół miliona. Niektóre opracowania mówią nawet o 5 milionach. Aneta Prymaka-Oniszk bardzo dokładnie opisze ich losy. Moment ucieczki, podróż, podczas której bieżeńców dziesiątkować będą choroby, spartańskie warunki, w których przyszło im żyć. Potem oswajanie nowej rzeczywistości i budowanie swojego życia na obcej i nieznanej ziemi, wśród ludzi o czasem bardzo odrębnej kulturze. A następnie powrót, bo spora część bieżeńców pod wpływem tęsknoty za ojczyzną, swoim miejscem na ziemi, zdecyduje opuścić Rosję. Wrócą na „goły kamień”, często do niczego. By znów, po raz kolejny, zacząć swoje życie na nowo.

5 listopada 2016

Hipotermia - Arnaldur Idridason

To wyglądało na zwykłe samobójstwo i tak też orzekli lekarze, choć najbliżsi Marii utrzymywali, że nie była ona osobą, która mogłaby targnąć się na swoje życie. Mimo, że wszystko tej sprawie wydawało się być jasne, Erlendur postanawia podjąć własne, nieoficjalne śledztwo. Wkrótce na jaw wychodzą zaskakujące fakty i skrzętnie ukrywane, tragiczne tajemnice z przeszłości.


Po mało interesującym Zimnym wietrze Arnaldur Idridason wraca do formy i funduje całkiem przyzwoitą, kolejną książkę z serii o komisarzu Erlendurze Sveinssonie. Hipotermia wciąga i trudno się od niej oderwać, choć zasadniczo nie można jej nazwać czystym kryminałem. Tym razem autor dryfuje nieco w stronę powieści psychologicznej z elementami kryminału i całkiem dobrze na tym wychodzi. Na tyle dobrze, że książkę połknęłam w jeden wieczór.

31 października 2016

Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym - Maciej Czarnecki

Barnevernet – nazwa tej instytucji budzi popłoch i przerażenie wśród emigrantów z Europy Wschodniej mieszkających w Norwegii. Barnevernet odbiera przecież dzieci i rozbija rodziny nawet za drobne przewinienie. Z tym, że Norwegia rządzi się swoimi prawami i to, co drobnym przewinieniem nazwiemy w Polsce, w Norwegii już za takie "drobne" nie uchodzi.


Jak to rzeczywiście jest z Barnevernetem – na jakich zasadach działa, jakimi kieruje się przesłankami i czy rzeczywiście jest takim złem wcielonym? To sprawdza reporter Maciej Czarnecki. A obraz, jaki odmalowuje w swoim reportażu, wcale nie jest taki czarno-biały, jak może się nam na początku wydawać.

26 października 2016

Miasto ślepców - Jose Saramago

Znów przedawkowałam literaturę faktu i zapragnęłam trochę oderwać się od rzeczywistości. Wejść dla odmiany w fikcję literacką, zanurzyć się w jakiejś historii. Problem jednak w tym, że nie mam nosa do powieści. Mam kilka ulubionych nazwisk, które zazwyczaj gwarantują mi w miarę przyzwoitą lekturę, najczęściej jednak wybieram w ciemno. Tak jak i teraz. Miasto ślepców Jose Saramago pałętało mi się na czytniku, więc zaryzykowałam. Niestety – nie powaliła mnie ta książka na kolana. I tak, wiem, że Saramago jest noblistą – mimo wszystko, jestem mocno rozczarowana.


Saramago zabiera nas w miejsce, gdzie czas i przestrzeń nie mają znaczenia, gdzie ludzie pozbawieni są tożsamości. Pozbawienia są też wzroku. Nagle, przypadkiem, z dnia na dzień – wszyscy mieszkańcy bliżej nieokreślonego miasta, w bliżej nieokreślonym kraju stają się ślepcami. Tylko jednej osobie udaje się uniknąć tajemniczej epidemii i to ona staje się świadkiem stopniowego upadku człowieczeństwa.

2 października 2016

Mężczyźni z różowym trójkątem - Heinz Heger

Paragraf 175 istniał w niemieckim kodeksie karnym od 1871 roku. Penalizował […] sprzeczny z naturą nierząd, do którego dochodzi pomiędzy dwiema osobami płci męskiej lub między człowiekiem a zwierzęciem […]. W 1935 roku naziści rozwinęli treść paragrafu, wprowadzając karę za wszelkie kontakty homoseksualne, nawet jeśli było  to tylko trzymanie się za rękę. Na mocy tego prawa do 1945 roku do obozów koncentracyjnych trafiło od 10 do 15 tysięcy mężczyzn. To właśnie ci tytułowi mężczyźni, oznaczeni różowym trójkątem. Większość z nich obozu nie przeżyła.


O ludziach, którzy stali się ofiarami nazistowskich prześladowań z okresu III Rzeszy, a którzy przeżyli pobyt w obozach koncentracyjnych, mówi się „Ocaleni”. Po wojnie otrzymali oni zadośćuczynienia za swoje krzywdy i cierpienie. Do grupy „Ocalonych” nie zaliczono jednak  homoseksualistów i lesbijek, którym również udało się przeżyć. Choć akurat dla nich koniec wojny nie oznaczał również wolności; prześladowania wobec tej grupy trwały nadal, o czym świadczy fakt, że w NRD-owskim kodeksie karnym paragraf 175 istniał do 1967 roku, w Austrii do 1971, w RFN ostatecznie z kodeksu karnego został usunięty na początku lat 90. Prośby o zadośćuczynienie „różowych trójkątów” zostały zignorowane, a ich świadectwo miało nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

28 września 2016

Klaśnięcie jednej dłoni - Richard Flanagan

Klaśnięcie jednej dłoni to moje pierwsze spotkanie z Richardem Flanaganem i najprawdopodobniej ostatnie. I raczej nikt mnie nie przekona, że zaczęłam nie od tej książki, co trzeba, żebym dała mu drugą szansę, że Ścieżki Północy są lepsze. Nawet jeśli są lepsze – to cały problem tkwi w tym, że nie kupuję absolutnie jego stylu.  


Richard Flanagan pisze bardzo kwieciście, nie szczędzi czytelnikowi wyszukanych metafor, wielokrotnie złożonych zdań. Niestety, jak dla mnie jest aż nadto rozpoetyzowany, bogactwo jego stylistycznych zabiegów przytłacza i zaczyna po jakimś czasie przeszkadzać w lekturze. Miałam silne poczucie przegadania, lania wody, silenia się wręcz na oryginalność, na czym – moim zdaniem – traciła zasadnicza treść. Język zdominował tę powieść, rozwlekł ją do zupełnie niepotrzebnych rozmiarów. Ta książka mogłaby być krótsza, mniej efektownie napisana, z nieco bardziej skondensowaną treścią. Czytałoby się to zdecydowanie lepiej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest to kwestia gustu i to, na co ja narzekam, dla innych będzie powodem do zachwytów. Niemniej jednak – zdecydowanie to nie moja bajka. Lubię, kiedy ktoś pisze z wyczuciem, kiedy potrafi nieco niekonwencjonalnie opisać rzeczywistość, ale nie lubię stylistycznej przesady.

26 września 2016

Obrażenia. Pobici z Polską - Urszula Jabłońska, Magdalena Kicińska, Kaja Puto, Małgorzata Rejmer, Ziemowit Szczerek, Maciej Wasielewski, Mirosław Wlekły, Agnieszka Wójcińska

Ośmiu reporterów skupionych wokół Stowarzyszenia Reporterów Rekolektyw wzięło na warsztat Polskę. Wybrali sobie różne tematy i stworzyli całość, w której możemy przejrzeć się jak w lustrze. Boli to odbicie, choć wcale nie jest zniekształcone jak w krzywym zwierciadle. Boli, bo niestety jest prawdziwe, a niektóre podjęte przez autorów tematy są jakże aktualne.


Obrażenia. Pobici z Polską to tylko siedem krótkich tekstów – krótkich, ale celnie obnażających polskie przywary i nasze bolączki. Obrażamy się – i to jak bardzo, w końcu mamy do tego prawo – gdy ranią nasze uczucia religijne. A na tym polu wrażliwi jesteśmy bardzo. Obrażamy innych – tak, w tym jesteśmy bardzo dobrzy – bo obcy, nie stąd, uchodźcy jacyś, pewnie niebezpieczni, złodzieje, zło w czystej postaci. Bo inny kolor skóry, egzotyczne rysy, obco brzmiące nazwisko – nie ważne, że rodzony w Polsce, że czuje się Polakiem, że to także jego ojczyzna. Ale wiadomo Polska tylko dla Polaków, cała reszta świata won. Świetni także jesteśmy w obrażaniu w internecie – tu dopiero przelewa się fala hejtu. Z drugiej jednak strony boksujemy się z tą Polską, bo nie ma w niej miejsca dla odmienności (także tej seksualnej), bo wciąż na porządku dziennym jest tu przemoc wobec kobiet, bo prawo i instytucje działające w jego majestacie są niewydolne, bo nie możemy sobie w niej znaleźć miejsca. Wszyscy bohaterowie tej niewielkiej antologii pobici są z Polską.

13 września 2016

Moja ojczyzna była pestką jabłka - Herta Müller (rozmowa Angeliki Klammer)

Rumunia, Securitate, matka w sowieckim łagrze, ojciec były żołnierz SS – te kilka haseł wystarczyło, żebym błyskawicznie zdecydowała się na lekturę tej książki. Trochę zbyt błyskawicznie, jak się potem okazało, bo zupełnie nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, kim właściwie jest Herta Müller. A wystarczyło nieco uważniej zerknąć na okładkę, na której z tyłu jak byk napisane jest, że Moja ojczyzna była pestką jabłka to rozmowa z laureatką Literackiej Nagrody Nobla. Tak się akurat niefortunnie składa, że nie znam twórczości Pani Müller, a dość szybko się okazało, że wypadałoby ją przed lekturą tej książki poznać.


Moja ojczyzna była pestką jabłka to wywiad rzeka, w którym już pierwsze zadane przez Angelikę Klammer pytanie daje jasno do zrozumienia, że sporo w tej książce będzie odwołań i nawiązań do twórczości noblistki. Co dla kogoś, kto jej książek nie czytał, stanowić będzie pewien problem i nieco wpłynie na odbiór, a także zrozumienie całości.

11 września 2016

Klawisze - Drauzio Varella

Po Ostatnim kręgu, w którym Drauzio Varella zabrał nas do najniebezpieczniejszego, nieistniejącego już, więzienia w Brazylii oraz opisał codzienną rzeczywistość przebywających w nim więźniów, nadal pozostajemy klimatach penitencjarnych. Tym razem jednak w kręgu zainteresowania autora dla odmiany znajdują się strażnicy więzienni, czyli tytułowi „klawisze”.


Drauzio Varella, jako wieloletni wolontariusz w różnych zakładach karnych, służący przebywającym tam skazańcom opieką medyczną, w więzienną rzeczywistość wniknął bardzo głęboko. Obdarzony zaufaniem zarówno przez więźniów, jak i klawiszy – więzienne życie poznał od podszewki i widział niejedno. Często były to sytuacje, które zwykłym śmiertelnikom mogą nie mieścić się w głowie.

2 września 2016

Rumun goni za happy endem - Bogumił Luft

Ta książka nie jest obiektywna, bo ja po prostu lubię Rumunów. A także ich besarabskich pobratymców, niezależnie od tego, czy uważają się za Rumunów, czy nie. Nie znaczy to, że nie jest to książka prawdziwa, bo przyjazne uczucia otwierają oczy skuteczniej niż zimny obiektywizm, ubabrany podświadomie w stereotypy, które są formą prawdy dotkniętą ciężkim kalectwem. Rumunów lubię przede wszystkim dlatego, że wciąż rzadko kto ich lubi. Ale lubię ich również z wielu innych powodów.  


Ta odczuwalna na każdej stronie sympatia sprawia, że książkę Rumun goni za happy endem czyta się z przyjemnością, chociaż to wcale nie jest taka łatwa lektura. Poza sympatią Bogumił Luft serwuje nam naprawdę dużą porcję wiedzy na temat nie tylko samej Rumunii, ale również Mołdawii. Bardzo dokładnie poznamy zatem historię i proces kształtowania się obu państw, rumuńską scenę polityczną i sylwetki najistotniejszych na niej polityków, przyjrzymy się przemianom zachodzącym w tych krajach na przestrzeni lat i poobserwujemy drogę Rumunii ku Europie. Ten ogromny pakiet informacji sprawia, że lektura wymaga trochę wysiłku, a już na pewno niemałego skupienia.

25 sierpnia 2016

Mężczyzna w białych butach - Waldemar Ciszak, Michał Larek

Dalej niż kryminał, głębiej niż dokument donosi okładka. No nie wiem, nie wiem. Szczerze mówiąc - mocno bym polemizowała.


Mężczyzna w białych butach opowiada prawdziwą historię Tadeusza Kwaśniaka, seryjnego mordercy i pedofila, który na początku lat 90’ grasował w Polsce. W ciągu niecałego roku pozbawił życia i zgwałcił pięciu chłopców. Poza tym na swoim sumieniu miał jeszcze kilka nierządnych i niecnych czynów. Zatrzymany i przesłuchany, nie doczekał wyroku – popełnił samobójstwo, wieszając się na bandażu w celi. Waldemar Ciszak i Michał Larek, autorzy tej książki, postanowili wziąć na warsztat temat, którym dwadzieścia parę lat temu żyły media.

21 sierpnia 2016

Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne - Kate Brown

Pisać o tej książce to trochę wyzwanie. Trudno bowiem w zaledwie kilku zdaniach opowiedzieć, co znalazło się na sześciuset stronach. Najłatwiej byłoby napisać, że to opowieść o dwóch miastach, które produkowały pluton, ale jest to spore uproszczenie. Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne opowiada liczącą cztery dekady historię zakładów Hanford w Richland i Majak w Oziorsku, odsłania kulisy wyścigu zbrojeń pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim i ujawnia ogrom zniszczeń, jakie dokonały się w środowisku na skutek skażenia promieniotwórczymi izotopami. Demaskuje także proceder zatajania informacji dotyczących zagrożenia związanego z produkcją plutonu, lekceważenia zasad bezpieczeństwa przy budowie reaktorów nuklearnych, ale również opowiada o codziennej rzeczywistości mieszkańców tych dwóch dziwnych miast i o tym, jakie ponieśli konsekwencje pracując i żyjąc w tym miejscu.


Kate Brown poświęciła pięć lat, by napisać tę książkę. Włożyła w nią ogrom pracy, przekopując dokumentację zachowaną w archiwach w Stanach Zjednoczonych i Rosji, czytając prace historyków, docierając do miejsc, do których czasem wstęp był zabroniony i ludzi, których obowiązywało milczenie. Wysłuchała historii, które nie mieściły się w głowie, a które okazywały się prawdą. O tym, jakiego dokonała wysiłku, świadczy chociażby ilość przypisów, odsyłających do konkretnej bibliografii, które zajmują około jednej trzeciej tej książki. W efekcie powstał wyczerpujący reportaż, źródło cennej wiedzy, niepokojący i skłaniający do refleksji.


10 sierpnia 2016

Co nas nie zabije - David Lagercrantz

Nie zamierzałam czytać tej książki. Od początku byłam przeciwna kontynuacji trylogii Larssona przez innego pisarza. Po pierwsze – wiadomo, że chodzi o głównie o zysk, po drugie – to takie trochę robienie kariery na cudzych plecach i podpieranie się nośnym nazwiskiem. Ale ponieważ Co nas nie zabije Davida Lagercrantza została mi podarowana, a ja po Małym życiu Hanyy Yanagihary byłam wciąż na książkowym kacu i nie wiedziałam za co się właściwie złapać, pomyślałam, że złapię się za cokolwiek, i padło na to.  


Nie spodziewałam się większego „łał” i podeszłam do książki z dystansem, tymczasem niezauważenie dałam się wciągnąć i Co nas nie zabije Davida Lagercrantza przeczytałam w trzy dni. Co akurat wcale nie świadczy o tym, że jest to jakoś wyjątkowo porywająca lektura. Co nas nie zabije czyta się szybko, ale nie uznałabym tego za atut, biorąc pod uwagę poziom skomplikowania akcji. Międzynarodowe środowisko, organizacje strzegące bezpieczeństwa wewnętrznego, wysoko postawieni urzędnicy i rosyjska mafia, a do tego środowisko naukowe, zagadnienia związane ze sztuczną inteligencją, wybitnie uzdolnione autystyczne dziecko – to wszystko zapowiada naprawdę niebanalną, pogmatwaną fabułę. Tymczasem – jest ona bardziej przewidywalna niż można było się tego spodziewać.

4 sierpnia 2016

Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie - Paweł Smoleński

Od kilku dni głowię się, co napisać o książce Pawła Smoleńskiego Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie. Sama bym po nią nie sięgnęła, bo tematycznie trochę nie moja bajka, ale namówiona, postanowiłam zaryzykować. Podeszłam do niej z dystansem i ten dystans zachowałam do samego końca. Niestety ze względu na moje średnie zainteresowanie tematem nie było chemii między mną a książką. Nie chciałabym zrobić jej niepotrzebnej krzywdy, bo zbiera raczej dobre recenzje, niestety na mnie nie zrobiła większego wrażenia.


Zielone migdały to historia o narodzie, którzy zawsze miał w plecy. Kurdów zabijano w Turcji, Iranie, Syrii. Pretekst zawsze się znalazł, a zwaśnione na co dzień narody nic tak nie łączy jak problem kurdyjski i wspólna do niego nienawiść. Stalin też nie oszczędzał Kurdów. Podczas II wojny światowej sowieckich Kurdów osiadłych na Kaukazie kazał wywieźć wagonami bydlęcymi w głąb Azji. Również Saddam Husajn w roku 1988 zgotował Kurdom piekło; podczas przeprowadzonej na jego polecenie operacji Al-Anfal zaginęło bez wieści sto osiemdziesiąt dwa tysiące ludzi. Operacja odpowiadała wszystkim kryteriom, jakie określają zbrodnię przeciwko ludzkości. A jednak ani ludobójstwo, ani nawet wojna domowa nie powstrzymały Kurdów na drodze do walki o lepsze jutro, o każdą namiastkę wolności, o autonomię, o niepodległość.

[…] O niepodległości marzą politycy, którzy na co dzień posłują w irackim parlamencie w Bagdadzie. Lekarze i studenci, malarze i robotnicy budowlani, wieczni krytykanci i zawodowi malkontenci, entuzjaści i optymiści.
Że nadejdzie – nikt nie ma wątpliwości. Pytanie brzmi: kiedy. Oraz – jak będą na nią przygotowani. Niektórzy powiadają, że niepodległość musi nadejść, bo taka jest wola narodu.

29 lipca 2016

Małe życie - Hanya Yanagihara

Sięgnęłam po nią trochę przez przypadek, zupełnie nie przypuszczając, w co się pakuję. A potem nie mogłam się od niej oderwać, choć czytanie jej sprawiało psychiczny ból. Dawno nie czytałam książki niosącej ze sobą tak silny ładunek emocjonalny. Dawno nie przeczołgała mnie tak żadna lektura, choć szczycę się tym, że niewiele rzeczy jest w stanie mnie ruszyć. Małe życie Hanyy Yanagihary tnie niczym nóż, rani do kości, sieje w duszy spustoszenie. A jednak bez wahania stwierdzę, że jest to najlepsza powieść, jaką w tym roku czytałam. Jedna z najlepszych jaką czytałam w ogóle.


Bohaterami Małego życia jest czwórka przyjaciół. Poznajemy ich w momencie, kiedy właśnie wchodzą w dorosłe życie, kiedy próbują zrealizować swoje marzenia. Willem pragnie być aktorem, JB artystą malarzem, Malcolm wziętym architektem, Jude prawnikiem. Choć na początku grają oni równorzędne role, bardzo szybko pierwsze skrzypce w tej książce zaczyna grać Jude. To jego historia zdominuje tę powieść, to jego losy wstrząsną czytelnikiem dogłębnie. Choć od pierwszych stron czuje się, że to nie będzie lekka lektura, ogrom cierpień, jakich w swoim życiu doświadczył Jude, przytłacza.

18 lipca 2016

Zaraza - Jerzy Ambroziewicz

Przeczytałam Zarazę Jerzego Ambroziewicza i muszę przyznać, że spodziewałam się większego szału. Nie specjalnie poruszyła mnie ta książka. Właściwie to powiedziałabym, że bardzo poprawna, ale nie na długo zapadająca w pamięć. Jak na taki temat, to trochę bez ikry.


A na warsztat poszła epidemia czarnej ospy, która wybuchła w lipcu 1963 roku we Wrocławiu. Niespodziewanie zaatakowała, wprowadzając w zdumienie lekarzy, budząc postrach pośród mieszkańców miasta, wywołując chaos i zamieszanie. Jerzy Ambroziewicz opisuje akcję walki z epidemią: mobilizację lekarzy, wyjątkowo sprawne działania dotychczas skostniałego aparatu władzy, zamykanie szpitali i izolację chorych. Opisuje sytuację w zamkniętym mieście i życie jego mieszkańców, którym przyszło się zmierzyć z nietypową sytuacją i jakoś nauczyć się w niej żyć. W zasadzie temat samograj, a mam wrażenie, że autor nie ograł go właściwie.

12 lipca 2016

Oblany test - Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt

Znany celebryta, uczestnik realisty show zostaje znaleziony martwy. Na głowie ma czapkę ucznia z oślej ławki, do pleców przybitą kartkę ze szkolnym testem. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary. Do czego zmierza morderca i co chce poprzez swoje czyny przekazać? Rozwiązania tej sprawy jak zwykle podejmuje się dobrze nam znana z poprzednich części ekipa Krajowej Policji Kryminalnej.


Mimo ostrzeżeń, że kiepska, że nie warto, że szkoda kasy, zaryzykowałam i przeczytałam kolejną, piąta już część serii o policyjnym psychologu Sebastianie Bergmanie. Oblany test duetu scenarzystów Hjortha i Rosenfeldta trzyma poziom części czwartej – a więc ani specjalnego szału nie ma, ani też większego dramatu. Poprawnie, choć przeczuwam, że kolejna część – a nie mam wątpliwości, że taka powstanie – może ewidentnie już mieć tendencję spadkową.

9 lipca 2016

Nos Pinokia - Leif GW Persson

Opis tej książki ekscytuje bardziej niż ona sama. Gdybym to wiedziała, to darowałabym sobie lekturę. A tak zmarnowałam dwa tygodnie, mordując się z książką, która nie jest tego wysiłku warta.


Nos Pinokio to kolejna książka Leif GW Perssona, w której spotkamy starego znajomego – inspektora Everta Bakströma. Kto zna tę postać, wie z czym to się łączy. Kto nie – spieszę wyjaśnić, że to antybohater, arogant, egocentryk, a jednocześnie nieco obleśny typ, któremu się wydaje, że jest mistrzem świata i okolic, i że kobiety biją się o jego uwagę i same wskakują mu do łóżka. Oczywiście, w swoim mniemaniu, jest też super policjantem, który upora się z każdą sprawą i zrobi to tak, by mieć z tego jeszcze swoje korzyści. Tyle tytułem wstępu.

27 czerwca 2016

Ganbare! Warsztaty umierania - Katarzyna Boni

Ganbare! można przetłumaczyć jako „Dajcie z siebie wszystko! Trzymajcie się! Walczcie! Dacie radę”. Od 11 marca 2011 roku to najczęściej powtarzane słowo w Tōhoku, północno-zachodnim regionie Japonii, dotkniętym przez potrójny kataklizm: trzęsienie ziemi, wywołane w jego następstwie tsunami, które znów spowodowało awarię elektrowni atomowej w Fukushimie. Ganbare! to słowa wsparcia dla tych, którzy stracili cały dorobek swojego życia, bliskich, przyjaciół, wszystko. Katarzyna Boni rozmawia z tymi, którzy przeżyli i musieli zmierzyć się z bólem, stratą, traumą i nową, zastaną rzeczywistością.


Trzy kataklizmy i trzy części, na które podzielona jest książka. Pierwsza dotyczy bezpośrednio tsunami – tego jak przebiegło, jakie wywołało zniszczenia i straty, jak wpłynęło na życie tych, którym udało się przetrwać. Druga część opowiada o konsekwencjach tsunami, czyli katastrofie elektrowni w Fukushimie; tu znów znajdziemy bardzo dokładnie opisany jej przebieg oraz jej dalsze konsekwencje dla tych, którzy znaleźli się na terenach skażonych. W tych dwóch częściach autorka opisuje losy nurków poszukujących ciał swoich bliskich, mnichów organizujących warsztaty narzekania i pomagających poszkodowanym stanąć na nogi, a także o ludziach, którzy w wyniku kataklizmu zmuszeni byli opuścić swoje dotychczasowe domy i zamieszkać w blaszanych kontenerach niemiłosiernie przegrzanych latem i przeraźliwie wychłodzonych zimą. To historie bardzo przejmujące, pełne bólu i beznadziei. I bardzo osobiste, bo każdy rozdział to inny człowiek, inna historia, inne cierpienie.

21 czerwca 2016

Śmiercionośny ładunek - Erik Axl Sund

Po dobrej, mrocznej i trzymającej w napięciu trylogii Oblicza Victorii Bergman ciężko uwierzyć w to, co zafundował duet Erik Axl Sund w swojej kolejnej książce. Śmiercionośny upominek jest żenująco słaby i aż dziw bierze, że wyszedł spod tego samego pióra.


Szwecję zalewa fala samobójstw. Młodzi ludzie odbierają sobie życie w wyszukany i często makabryczny sposób. Łączy ich to, że w chwili śmierci słuchali muzyki artysty skrywającego się pod pseudonimem Hunger. Śledztwo prowadzi Jens Hurtig, bohater znany nam z poprzedniego cyklu. Czy uda mu się trafić na ślad Hungera i powstrzymać młodych ludzi przed odebraniem sobie życia?

16 czerwca 2016

Bestia. Studium zła - Magda Omilanowicz

On nigdy nie przestanie zabijać. Dlatego powinien być izolowany. Do końca życia.

Media nazwały go „bestią”, „rzeźnikiem”, „potworem”, „hurtownikiem zbrodni”„wampirem z Bytowa”. Lekarze: zboczeńcem, nekrofilem i psychopatą. Leszek Pękalski, który na pierwszy rzut oka sprawa wrażenie sieroty i wzbudza w kobietach litość, przyznał się do 67 morderstw. Został skazany za jedno. W perspektywie zaledwie dwóch lat opuści więzienie i wyjdzie na wolność.


By napisać tę książkę Bestia. Studium zła Magda Omilanowicz przestudiowała 72 tomy akt sprawy Leszka Pękalskiego, przeczytała zeznania, zobaczyła zdjęcia ofiar, dotarła do osób, które Leszka znały lub miały z nim kontakt, rozmawiała z jego bliskimi, sąsiadami, nauczycielkami, policjantami. Rozmawiała również z nim samym. Wykonała tytaniczną pracę i stworzyła bardzo sugestywny, porażający, wielowymiarowy obraz człowieka-mordercy, który jednocześnie wzbudzał litość, obrzydzenie i strach.

9 czerwca 2016

Polak sprzeda zmysły - Konrad Oprzędek

Zwiodła mnie okładka i tytuł. Nie wiem dlaczego, ale spodziewałam się radosnej, utrzymanej w lekkim tonie książki, trochę ironicznej, takiej do pośmiania się z naszych narodowych przywar. Tymczasem Polak sprzeda zmysły Konrada Oprzędka wcale nie bawi. Nic a nic. Więcej tu smutku niż radości, rozczarowań niż powodów do świętowania, a przy okazji jeszcze utraconych marzeń, samotności i problemów.


Bohaterami tej niewielkiej rozmiarów książeczki są zwykli ludzie, przeciętni Polacy i ich codzienne życie; przyziemne sprawy, które nie nadają się na pierwsze strony gazet. Jedni poszukują utraconych w przeszłości bliskich, przyjaciół. Drudzy chcą sprzedać nerkę, ktoś inny znów swój mocz lub nieświeżą, używaną bieliznę. Ktoś poszukuje dawcy nasienia, ktoś inny opowiada o swoim koszmarnym, pełnym przemocy dzieciństwie. Jak autor trafił na swoich bohaterów? Znalazł ich w sieci, a konkretnie ich ogłoszenia. Chciał sprawdzić, czym żyją dzisiejszy Polacy, co ich boli, martwi, uwiera, a potem opowiedzieć ich historie – smutne, gorzkie, przepełnione goryczą i rozczarowaniem.

6 czerwca 2016

Beatlesi - Lars Saabye Christensen

Do tej pory nic sobie nie robiłam z pochlebnych recenzji książek Larsa Saabye Christensena. Zignorowałam Odpływ i Półbrata, natomiast po najnowszą powieść Beatlesi sięgnęłam bez wahania i nie bardzo potrafię wytłumaczyć dlaczego. Przecież rzadko sięgam po tego typu literaturę, a jeśli już to tylko po sprawdzone nazwiska. Ale opis tej książki na tyle mnie zaintrygował, że nie potrafiłam sobie odmówić.


Beatlesi to historia czwórki przyjaciół z Oslo – Kima, Gunnara, Seba i Oli – zafascynowanych zespołem z Liverpoolu. Kiedy ich poznajemy, jest rok 1965, mają po czternaście lat. Cieszą się życiem, chuliganią, poznają smak pierwszych papierosów i piwa, przeżywają pierwsze miłosne zauroczenia. Przez kolejnych sześć lat obserwujemy ich dorastanie, dojrzewanie i stopniowe wkraczanie w dorosłe życie Towarzyszymy im, gdy poznają smak pierwszej porażki, rozczarowania, miłości, rozpaczy po stracie przyjaciela, czy strachu. Obserwujemy ich rozwój, kształtowanie się postaw i poglądów, a w tle wybrzmiewają największe hity Beatlesów.

29 maja 2016

Skucha - Jacek Hugo-Bader

Jacek Hugo-Bader długo był moim ulubionym reporterem. Jego autorytet nieco zachwiał się na piedestale po spotkaniu autorskim dotyczącym książki Długi film o miłości.Powrót na Broad Peak. Autor zrobił na mnie raczej negatywne wrażenie – zbyt pewny siebie, może nawet nieco arogancki, nie przyjmujący krytyki. Mimo wszystko Broad Peak przeczytałam z przyjemnością. Niestety po lekturze najnowszej książki Skucha Jacek Hugo-Bader z piedestału ostatecznie spadł. I chyba nawet nie jest mi jakoś specjalnie żal.


Skucha kusi piękną okładką – piękną w swojej minimalistycznej prostocie. Złoty grzbiet i okładka z szarego papieru, a na niej prosta, czarna grafika. Piękna! Tak, okładka to jedna z niewielu zalet tej książki.

19 maja 2016

Hen. Na północy Norwegii - Ilona Wiśniewska

Są nazwiska, po które można sięgać bez wahania. Ilona Wiśniewska już swoim debiutem Białe. Zimna wyspa Spitsbergen udowodniła, że potrafi świetnie pisać i ciekawie opowiadać.


Ilona Wiśniewska w Białym snuła swoją opowieść powoli, bez pośpiechu, spokojnie. Od jednej historii do drugiej, przeplatając to opisami otaczającej ją chłodnej rzeczywistości. W Hen. Na północy Norwegii autorka zachowuje podobne tempo. Nigdzie się jej nie spieszy, na wszystko ma czas – na rozmowy, spotkania, drążenie tematu i na obserwację tego, co dzieje się dookoła. Na zachwyt tym, co innych może przerażać. Bo cóż pięknego można dostrzec na zimnej północy Norwegii? Na samym jej krańcu? Tam, gdzie tylko przenikający chłód, przeszywający wiatr, lodowate morze, garstka ludzi i znacznie więcej reniferów?

11 maja 2016

Katharsis - Erik Axl Sund

Katharsis to trzeci i ostatni tom z serii Oblicza Victorii Bergman, który popełnił szwedzki duet, skrywający się pod pseudonimem Erik Axl Sund. Już po lekturze całości uważam, że jest to jedna z lepszych serii, jakie do tej pory czytałam i już bez wahania postawiłabym obu panów wśród swoich ulubionych autorów skandynawskich kryminałów.


Pierwszy tom, Obłęd, wprowadzał w temat i w poszczególne wątki. Trauma je kontynuowała i rozszerzała o kolejne, jednocześnie też najwięcej uwagi w tej części poświęcono postaci Sofii Zetterlund aka Victorii Bergman. Katharsis to wszystko zamyka i łączy w całość.

10 maja 2016

Trauma - Erik Axl Sund

Jeśli miałam jakieś wątpliwości, to po lekturze części drugiej skutecznie się ich pozbyłam. Już dawno mnie tak nie wciągnął kryminał. Tak, przyznaję, bawię się świetnie, coraz lepiej :)


Po Obłędzie przyszła pora na Traumę. Nie dałam sobie chwili przerwy i płynnie przeszłam z jednej części do drugiej, w zasadzie nie przerywając czytania - tak byłam ciekawa co dalej. Dla nie wtajemniczonych – Trauma to drugi tom z serii Oblicza Victorii Bergman, napisany przez muzyczno-producencki duet ukrywający się pod pseudonimem Erik Axl Sund. Gdyby komuś przyszło do głowy czytać nie po kolei, ostrzegam – pod żadnym pozorem nie róbcie tego! A jeśli nie czytaliście tomu pierwszego, to nawet nie czytajcie tego tekstu!

8 maja 2016

Obłęd - Erik Axl Sund

Co może powstać, kiedy za napisanie książki bierze się elektropunkowy muzyk i producent jego płyty? Okazuje się, że całkiem wciągający i mocny kryminał z ciekawym psychologicznym tłem.


Nie spodziewałam się fajerwerków i nastawiona byłam dość sceptycznie, a tymczasem okazało się, że Obłęd, książkę Jerkera Erikssona i Håkana Alexandra Sunquista, skrywających się pod pseudonimem Erik Axl Sund, pochłonęłam w dwa dni i nie mogłam się od niej oderwać.

4 maja 2016

Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu - Rick Bragg

Nie sięgnęłam po tę książkę przypadkowo - choć może się tak wydawać, kiedy przejrzy się spis moich dotychczasowych lektur. Lubię rock and rolla lat 50-60, a postać Jerry'ego Lee Lewisa zaintrygowała mnie po obejrzeniu dawno temu filmu Great balls of fire (o którym oczywiście można przeczytać również w tej książce). Nie mogłam przegapić tej pozycji – po prostu.


Tytuł książki Ricka Bragga, amerykańskiego pisarza i dziennikarza, jest na tyle wymowny, że nie widzę potrzeby wdawania się w szczegóły i przybliżania zawartości. Jerry’ego Lee Lewisa opowieść o własnym życiu jest bardzo drobiazgową biografią muzyka, który wyczyniał cuda na pianinie, zdetronizował Elvisa Presley’a określanego mianem króla rock&rolla, przeszedł do historii amerykańskiej muzyki takimi hitami jak Whole Lotta Shakin’ Goin’ On czy Great Balls of Fire. To na dźwięk jego muzyki kobiety omdlewały, sale koncertowe trzęsły się w posadach, a inni muzycy zazdrościli mu talentu. Od wczesnych lat dzieciństwa, przez początek kariery, szalone lata pięćdziesiąte, kiedy niemal szturmem zdobył scenę i sławę, gorzkie lata sześćdziesiąte, triumfalny powrót w latach siedemdziesiątych, po czasy współczesne – Rick Bragg oddaje głos Jerry’emu Lee Lewisowi, który opowiada o swoim pełnym wrażeń życiu. Życiu, w którym sukcesy przeplatały się z porażką, rockandrollowe szaleństwa kłóciły się z religijnym wychowaniem i zasadami, które wyniósł z domu, na którym cieniem kładła się depresja, uzależnienie od narkotyków i alkoholu oraz talent do przyciągania kłopotów.

25 kwietnia 2016

Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje - Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz

Zbiorowa agresja, złość i frustracja kumulują się od lat i raz po raz wybuchają okrutną zbrodnią. Bo w swoim kraju nic nie znaczymy, bo władze robią z nami, co chcą, bo prawo pięści jest jedyną zasadą. Aż strach pomyśleć, czym się to wszystko skończy […]


Różne zaznaczyłam sobie fragmenty w trakcie lektury, ale ten powyższy chyba najlepiej oddaje ducha tej książki. Bo książka Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje to reportaż o kraju zmarnowanych szans, kraju pogrążającym się we frustracji, kraju, który sam siebie zjada od środka. Smutna to książka, gorzka, i co najgorsze prawdziwa, co potwierdzają kolejne doniesienia z ukraińskiej sceny politycznej.

18 kwietnia 2016

Wniebowzięte. O stewardesach w PRL-u - Anna Sulińska

Nie specjalnie na co dzień interesuje mnie lotnictwo i historie z tym związane, ale byłam ciekawa tej książki. Ciekawa tego, w jaki uderzy ona ton. Co interesującego do opowiedzenia mogą mieć stewardesy z okresu PRL-u? Okazuje się, że do opowiedzenia mają wiele i są to historie raz śmieszne, a innym razem straszne.


Na początku trzeba uzbroić się w cierpliwość. Pierwsze dwa rozdziały Wniebowziętych, poświęcone kształtowaniu się pierwszych linii lotniczych w Polsce i pojawieniu się pierwszej polskiej stewardesy, troszeczkę odstraszają i nie zapowiadają specjalnie fascynującej lektury. Bez nich natomiast ta książka byłaby nielogiczna i niepełna, więc siłą rzeczy musiało się takie wprowadzenie w temat pojawić. Wytrzymajcie to, bo potem będzie lepiej. 

17 kwietnia 2016

Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie - Jenny Nordberg

Dawno żadna książka nie wywołała we mnie tyle emocji co ta. Czytając, czułam złość, niedowierzanie mieszało się z poczuciem niesprawiedliwości, ale przede wszystkim dominowała bezsilność. Bo by coś zmieniło się w sytuacji kobiet w Afganistanie (i innych krajach, w których łamane są podstawowe prawa kobiet), jeszcze wiele wody musi w rzece upłynąć.


Chłopczyce z Kabulu to książka o bacza pusz, czyli dziewczynkach wychowywanych na chłopców. Po co? Powodów jest wiele. Obowiązkiem kobiety jest wydać na świat syna, kiedy jej się to nie udaje, rozwiązaniem jest bacza pusz – rodzina ma upragnionego chłopca, prestiż, a kobieta na jakiś czas spokój. Pacza busz pełnią też funkcję magiczną, zaklinają swoją obecnością rzeczywistość i w cudowny sposób pomagają kobiecie powić chłopca. Chłopcom w Afganistanie można więcej, więc kolejnym powodem, dla których dziewczynki przerabia się na chłopców jest danie im choć namiastki swobody w dzieciństwie. Swobody, którą utracą tuż po pokwitaniu. Tu wolność bacza pusz w przeważającej większości się kończy.

11 kwietnia 2016

Armenia. Karawany śmierci - Andrzej Brzeziecki, Małgorzata Nocuń

Ta okładka! Surowe, jeszcze pokryte śniegiem góry, dominujące nad kilkoma szarymi, bezdusznymi, pozbawionymi jakiegokolwiek uroku blokami. To wszystko jakby po środku niczego, na końcu świata, w miejscu zapomnianym przez ludzi i Boga. To uderzające z okładki poczucie beznadziei przyciąga. Ale nie tylko dlatego skusiła mnie ta książka. Kręcą mnie klimaty postsowieckie, a o samej Armenii – poza tym, że po sąsiedzku z Gruzją – wiedziałam niewiele. A tu pojawiła się dobra okazja, by się jej przyjrzeć. No dobra – jeszcze te karawany śmierci w tytule. To wszystko razem spowodowało, że nie mogłam zignorować tej pozycji.


Ormianie uważają się za naród wybrany przez Boga, ale świat o tym nie wie i chyba już się nie dowie. A jeśli Bóg naprawdę wybrał Ormian, to rzeczywiście potraktował ich niczym biblijnego Hioba.

8 kwietnia 2016

Ludzka przystań - John Ajvide Lindqvist

Gdyby można było sobie podciąć żyły czytnikiem, cięłabym się aż miło. Ludzka przystań Johna Ajvide Lindqvista to droga przez mękę i koszmar upartego czytelnika, który nie potrafi porzucić rozpoczętej lektury, choć czytanie niemal zaczyna powodować fizyczny ból. Tak, uparłam się, wymęczyłam, dobrnęłam do końca, tylko po to, by zadać sobie pytanie – po co mi to było? I jeśli ktoś zastanawiał się, skąd tak długa cisza na blogu, to już wiecie – męczyłam Lindqvista.


Nie sądziłam, zabierając się za lekturę Ludzkiej przystani, że tak daleko jej jest do wcześniej przeczytanej przeze mnie książki Wpuść mnie tego samego autora. Wpuść mnie plasowało się gdzieś pomiędzy horrorem, a powieścią psychologiczną - dobrze wyważone elementy jednego i drugiego złożyły się w całkiem interesującą całość. Można się więc domyślić, na co liczyłam sięgając po ludzką przystań – na to samo! Na dobrze skrojony, trzymający w napięciu, inteligentny horror. To też sugerowała zapowiedź na okładce, którą pozwolę sobie zacytować.

26 marca 2016

Preparator - Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Po bardzo dobrej Innej duszy Łukasza Orbitowskiego, postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę wydawnictwa Od Deski Do Deski z serii „Na F/aktach” – a konkretnie po powieść Preparator Huberta Klimko-Dobrzanieckiego. Łukasz Orbitowski wysoko zawiesił poprzeczkę i wyostrzył apetyt na kolejną dobrą książkę. Niestety Preparator na tym tle wypada znacznie słabiej.


Wycofany, niemal nieobecny i szarpiący się z życiem ojciec, despotyczna matka, cwana siostra wiecznie stawiana za wzór i on – leworęczny, jąkający się nieudacznik, przynoszący wstyd rodzinie, choć doprecyzowując, raczej tylko matce. W takich warunkach dorastał bohater książki Preparator. Nieciekawe warunki w domu, wieczne pretensje o wszystko, pierwsza zawiedziona miłość, poczucie wyobcowania, życie w cieniu wyidealizowanej siostry – to przede wszystkim te czynniki ukształtowały głównego bohatera. One oraz praca obwarowana pewnym tabu. Czy pracą na cmentarzu można się pochwalić? Czy ktoś chciałby się przyjaźnić z preparatorem? Facetem od przygotowywania zwłok w ostatnią podróż? Zimnym doktorem? Głównemu bohaterowi powieści od niemal zawsze towarzyszy poczucie wyobcowania, samotności, zawiedzionych nadziei, niespełnienia, gorzkiego rozczarowania. Narastająca w nim frustracja oraz wikłanie się w coraz to bardziej chore układy – nekrofilia, kazirodczy związek z siostrą, niespełnione małżeństwo – doprowadzają ostatecznie do tragedii.

22 marca 2016

Duch na wyspie - Johan Theorin

Po słabej Smudze krwi liczyłam, że Theorin w czwartej, i ostatniej części kwartetu olandzkiego wróci do formy, że zamknie cykl mocno i z przytupem. Nic z tego. W Duchu na wyspie wiało nudą aż miło, a cała historia wypadła mało przekonująco, żeby nie powiedzieć rzewnie.


Jedną z głównych postaci w Duchu na wyspie jest dobrze nam już znany z poprzednich części Gerlof – choć w podeszłym już wieku, wciąż bystry i aktywny. To do jego drzwi w środku nocy dobijać się będzie Jonas. Przerażony chłopiec opowiada staruszkowi o statku widmo, martwych marynarzach na jego pokładzie i duchu, którego widział na mostku kapitańskim. Choć historia brzmi nieprawdopodobnie, Gerlof, który z nie jednego pieca w życiu jadł, daje wiarę chłopakowi i angażuje się w tę z pozoru tajemniczą sprawę. Okazuje się, że klucz do rozwiązania zagadki leży w dalekiej przeszłości sięgającej dzieciństwa Gerlofa i mrocznego okresu historii ZSRR – czasów wielkiego terroru.

15 marca 2016

Polska odwraca oczy - Justyna Kopińska

Kto czytuje Duży Format, powinien teksty Justyny Kopińskiej znać. Część z tych zebranych w książce Polska odwraca oczy publikowane były na jego łamach. Jeśli wtedy autorce udało się podnieść Wam ciśnienie, tym zbiorem zrobi to po dwakroć. Także przygotujecie się, bo nie będzie to przyjemna lektura. Tym bardziej uważam, że warto jej poświęcić uwagę.


O czym pisze autorka? O gwałtach i przemocy wobec dzieci w ośrodku wychowawczym sióstr Boromeuszek w Zabrzu. O nieludzkim traktowaniu dzieci w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie chorych w Starogardzie Gdańskim. O narkotykowym układzie w więzieniu w Płocku i o podejrzanych samobójstwach więźniów tam osadzonych. Lub o prezydencie Zduńskiej Woli, który zmuszał swoich pracowników do płacenia haraczu.

9 marca 2016

Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka - Cezary Łazarewicz

To był miły, sympatyczny, bardzo wrażliwy chłopak. Miał tylko pecha, że był synem Basi Sadowskiej – inwigilowanej i zastraszanej przez SB. […] Gdyby nie czasy, ludzie i okoliczności, pewnie by żył. Byłby wtedy zwykłym maturzystą, zdałby maturę, rozpoczął studia.


Stało się jednak zupełnie inaczej. 12 maja 1983 roku Grzegorz Przemyk zostaje zatrzymany przez zomowców na warszawskim Starym Mieście, wepchnięty do nyski, a następnie brutalnie pobity w komisariacie przy Jezuickiej. Do szpitala na Hożą odwozi go karetka. Grzesiek ledwo trzyma się na nogach. Na prośbę matki Przemyk ze szpitala zostaje odtransportowany do domu przy Hibnera. Dwa dni później w wyniku odniesionych ciężkich obrażeń Grzegorz Przemyk umiera w szpitalu na Solcu. W jego pogrzebie bierze udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W milczeniu, z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, odprowadzają trumnę na Powązki.

5 marca 2016

Wpuść mnie - John Ajvide Lindqvist

Bardzo złą robotę tej książce robi okładka – nieco tandetna i zdecydowanie niefotogeniczna (tak bardzo, że nie zasłużyła na zdjęcie główne). Odstrasza na dzień dobry i umówmy się – gdybym wcześniej nie widziała fragmentu filmu*, który bardzo zapadł mi w głowę – w  życiu bym po tę książkę nie sięgnęła. A szkoda, bo to całkiem dobry skandynawski horror z elementami powieści psychologicznej. Także nie zniechęcajcie się, dajcie mu szansę.


Nie jestem fanką horrorów, ale na myśl o skandynawskim zaświeciły mi się oczka. Nie zniechęciła mnie okładka, nie zniechęcił również temat – literatura „wampiryczna” to nie jest to, w czym się lubuję. A jednak mimo wszystko, tej książki byłam bardzo ciekawa i nie zawiodłam się.

3 marca 2016

Bardzo martwy sezon. Reportaże naoczne - Marcin Kołodziejczyk

W poprzedniej książce (Dysforia) Marcin Kołodziejczyk portretował mieszczan, pod lupę brał ich życie i wielkomiejskie zwyczaje. W Bardzo martwym sezonie dla odmiany rusza w Polskę, tę mniej znaną, mniej popularną, zapomnianą. A jeśli już nawet w swojej podróży zaczepi o jakieś większe miasto, to możemy mieć pewność, że wybierze sobie temat, który na pewno nie trafiłby na pierwsze strony gazet.


Kołodziejczyka interesują sprawy codzienne, drobne, ważne tylko dla danej grupy ludzi, lokalnej społeczności, kilku osób. Wszak życie właśnie z tego jest utkane - z małych osobistych dramatów i radości. Autor zwraca naszą uwagę na to, co dzieje się tuż obok, może w naszym sąsiedztwie, okolicy, obok czego przechodzimy na co dzień obojętnie. Codzienność przecież nie ekscytuje, a jednak właśnie w takich tematach Kołodziejczyk dostrzega potencjał.

27 lutego 2016

Persepolis.Historia dzieciństwa - Marjane Satrapi

Nie czytuję komiksów i nie czuję się pewnie na tym gruncie. Ale skoro kolega polecił, a on się na komiksach zna, to mu uwierzyłam. Tym bardziej, że przekonywał, że Persepolis. Historia dzieciństwa czyta się jak reportaż, a że reportaże lubię, to postanowiłam spróbować.


Powiedzmy, że Persepolis ma w sobie coś z reportażu, w końcu opowiada prawdziwą historię. Marjane Satrapi opowiada o swoim dzieciństwie w Teheranie w latach 80’ – burzliwych latach, podczas których obalono reżim Szacha, trwała wojna z Irakiem, a w samym Iranie odbyła się rewolucja islamska.

21 lutego 2016

Mam na imię Marytė - Alvydas Šlepikas

Odłamki przeszłości wyłaniają się z mroku. Kadry pamięci układają się w czarno-biały film.
1946 rok.
Zima.
Mroźna, straszna powojenna zima. Zły czas.


Prusy Wschodnie terroryzują Czerwonoarmiści. Mordują, grabią, gwałcą, prześladują wciąż mieszkające na tych terenach niemieckie rodziny. Pozbawiają ich wszystkiego i zmuszają do życia w warunkach urągających człowiekowi. Kobiety i dzieci – bo tych jest najwięcej – mieszkają po szopach, żywią się odpadkami, najczęściej jednak po prostu przymierają głodem. Tak jak rodzina Evy, której losy będziemy śledzić, czytając tę książkę. By przetrwać posuwają się do wszystkiego. Nawet do niebezpiecznych wypraw na Litwę w poszukiwaniu jedzenia. W te wyprawy najczęściej ruszają dzieci. I jeśli mają szczęście wracają z workami pełnymi chleba, ziemniaków, słoniny. Lub nie wracają wcale i tam walczą o przetrwanie, o życie, o talerz jedzenia. I o tym jest ta książka – o Wolfskinder, wilczych dzieciach, niemieckich dzieciach, które po wojnie szukały schronienia na Litwie.

20 lutego 2016

Smuga krwi - Johan Theorin

Smuga krwi to trzecia książka kwartetu olandzkiego (Zmierzch, Nocna zamieć), którą przeczytałam, a jednocześnie czwarta tego autora, bo na koncie mam też jedną spoza serii (Święty psychol). Niestety na tle pozostałych Smuga krwi wypada najsłabiej. Dlaczego?


Jest coś w tej książce, co powoduje, że trudno się w nią wciągnąć. Osobiście podejrzewam, że może być to wina wielości wątków, które upchnął Theorin w tej części. Główną osią powieści wydaje się być postać Pera Mörner i jego problemy. Per ma poważnie chorą córkę, a jakby jeszcze tego było mało kłopoty z ojcem, byłym potentatem branży pornograficznej, któremu właśnie spłonęła posiadłość, a na miejscu znaleziono dwa trupy. To oczywiście wyzwala lawinę kolejnych kłopotów, ale więcej zdradzać nie będę. Ten wątek wydaje się być głównym do czasu, aż pojawi się Vendela, która wraz z mężem sprowadza się na Olandię. Vendela, która wierzy w elfy, wprowadzi do książki nieco elementu magicznego, ale też podniesie ciśnienie, ponieważ jest postacią nieco irytującą. Dorzućmy jeszcze do tego dobrze znanego z poprzednich części Gerlofa oraz historię, którą poznajemy, czytając wraz z nim pamiętniki jego żony i mamy tu całkiem niezły galimatias. O ile wątek Vendeli i wspomnienia żony Gerlofa jeszcze jakoś się zazębiają, to Per ze swoimi problemami wydaje się być tu zbędny, choć to on powinien stanowić trzon tej powieści. W efekcie to, co powinno nas w tej powieści najbardziej elektryzować, czyli Per i jego przygody, rozmywa się i zostaje przytłoczone historiami, które powinny zdecydowanie grać drugoplanową rolę.