22 czerwca 2015

Policja - Jo Nesbo

Czego po Policji mogą spodziewać się czytelnicy, którzy właśnie skończyli Upiory? Niczego dobrego. I poniekąd słusznie, bo w tej części Jo Nesbo gwarantuje, jeśli nie stan przedzawałowy, to na pewno poobgryzane do krwi paznokcie.  


Policja różni się znacznie od poprzednich części - jest zdecydowanie spokojniejsza. Mniej tu sensacji, popisowych strzelanek, karkołomnych akcji, wyswobadzania się z pułapek, które z pozoru wydają się bez wyjścia. Co nie oznacza, że jest nudno. O nie! Nesbo już o to zadbał, fundując wiernym fanom Harrego Hole emocjonalny roller coaster. Gra na emocjach – to zdecydowanie największy walor tej części, choć jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to tu też nie ma się do czego przyczepić.

Łatwo w przypadku Policji napisać o zdanie za dużo i popsuć już na starcie cała zabawę z czytania. Dlatego najlepiej ograniczyć się do absolutnego minimum, zdradzając tylko, że tym razem morderca za cel obrał sobie szeregi policji. Po kolei giną funkcjonariusze, a ekipa Gunnara Hagena drepcze w miejscu. Nie mają pomysłu na motyw, nie mają żadnych śladów, nie mają też niestety wparcia w niezastąpionym jak się okazuje, Harrym Hole, bo tego nie ma już w ich szeregach.

Nesbo od początku trzyma w napięciu, buduje atmosferę niepewności, niedomówień, niejasności. Zwodzi od pierwszej strony i sprawia, że nie wiadomo, czego się spodziewać. A tymczasem po fabule Policji spodziewać się można wszystkiego. Są tu takie momenty, przy których automatycznie wstrzymuje się oddech i przy których strach przełożyć stronę dalej z obawy, co się jeszcze może wydarzyć. Autor rozgrywa w tej części naprawdę mocnymi kartami; nie bawi się w sentymenty i jeśli przy Upiorach pisałam, że nie ma dla czytelnika litości, to w tej części jest pod tym względem wręcz okrutnie wyrachowany. Cała zabawa polega jednak na tym, że najmocniej Policję przeżyją Ci, którzy serię o Harrym Hole czytają wiernie od samego początku. Ci, którzy już zdążyli nie tylko dobrze poznać bohaterów, ale też mocno się do nich przywiązać.

Ci natomiast, co po Policję sięgnęli przez zupełny przypadek, ignorując chronologię, zapewne nie doświadczą tak silnych emocji przy lekturze. Zdecydowanie docenią jednak samą intrygę kryminalną, która zbudowana jest po mistrzowsku. Tu już nawet nie chodzi o mylne tropy, którymi zmierzamy, nawet nie o celowo podsuwanych fałszywych potencjalnych sprawców. Chodzi o to, że wszystko się tu tak pięknie się zazębia, tak cudownie splata w jedną całość, a losy poszczególnych bohaterów przenikają się i prowadzą prosto do finału.

Policja jest mocna, jest dobra i trzymająca w napięciu. Nie przesadzę też, jeśli powiem, że wzrusza. To naprawdę kawał dobrego, kunsztownie skonstruowanego kryminału. Nic tylko chcieć więcej, a ponieważ w Policji pewnych wątków Nesbo nie domyka, nie ma żadnych wątpliwości, że ciąg dalszy nastąpi.

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia (patrz Człowiek nietoperz). To było powolne dojrzewanie do tego, by w końcu rzec, że Jo Nesbo mistrzem kryminałów jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz